antypedagogika

Antypedagogika – czy ta droga ma sens?

\"antypedagogika\"

Każdy w dzieciństwie pewnie by chciał robić, co chce, mieć zupełną wolność, nie być sterowanym i najlepiej też kontrolowanym. To jest droga
antypedagogów, osób, które nie uznają oddziaływań wychowawczych w kształtowaniu dziecka. Dziecka ma się nie kształtować, ale ono ma wiedzieć, co jest dla niego najlepsze i rozwijać się na swoich zasadach. Opcja – moim zdaniem – dla wieku 18+ i wcale nie taka upragniona.

Pedagogika ma swoje tradycje, wiedzę na temat tego jak prowadzić dziecko – młodego człowieka. Dysponuje metodami nauczania i wychowania, technikami, środkami dydaktycznymi. Opracowano w jej ramach sprawdzone scenariusze rozwojowe, poparte wiedzą naukową. Badania na gruncie pedagogiki są wciąż intensywnie rozwijane i dają bardzo dużo możliwości zadziałania, choćby wobec problemów wychowawczych. Trudno wyobrazić sobie sytuację, że dziecko jest zdane na siebie, kiedy potrzebuje szczególnego wsparcia i pomocy. Antypedagogika tymczasem odrzuca cały dorobek wychowania, jest nawet wbrew temu, by próbować wychować człowieka. Tymczasem warto się zastanowić, jakby wyglądał ten świat, jakbyśmy nawet nie usiłowali przekazać młodym ludziom wartości i naszej zdobytej wiedzy, doświadczeń?

Wyrastaliby ludzie zagubieni. I tak jest wystarczająco samotności i braku wsparcia, opieki wobec najmłodszych, zaniedbywania ich potrzeb i zamętu aksjologicznego tak naprawdę z każdej strony. Wychowawca może pomóc oswoić tak trudną i zagmatwaną rzeczywistość. Jest przewodnikiem, nie rzuca dzieci na głęboką wodę, rozmawia z nimi, uświadamia, przestrzega.

Pracując z uczniami w szkole średniej dowiadywałam się, że są tam \”straceni\” nauczyciele, do wymiany, jeśli nie stawiają młodzieży granic, nie przekazują wartości, nie uczą. Uznali, że takie osoby są bezużyteczne i nie czują się przy nich bezpiecznie, bo nie spełniają swojej funkcji, nie dają opieki, uwagi, nie przekazują wiedzy, nie przygotowują do egzaminów i życia. Co ciekawe, to zdanie młodych ludzi, jak akcentuję ze szkoły średniej, prywatnej, w centrum Krakowa, których rodzice byli zapracowani i nie mieli czasu. Dziecko, ale także nastolatek potrzebuje uwagi, wsparcia emocjonalnego, podpowiedzi, w jakim kierunku warto podążyć. Tak naprawdę młodzi ludzie tego potrzebują, buntują się i sami sprawdzają jak można żyć, jak warto żyć. Nie możemy tworzyć nakazów, ale skrycie i tak je przekazujemy. Chcemy jak najlepiej.

Poprzez wychowanie, jeśli przykładamy do niego należytą wagę, staramy się jak najlepiej kształtować młodsze pokolenia. To pomoc młodemu człowiekowi przez bardziej doświadczonego w rozwoju. W rzeczywistości uczniowie traktują tak naprawdę wychowanie jako swoje prawo.

Antypedagogika nie daje szans przekazać najmłodszemu pokoleniu tego, co uznajemy za najlepsze i co wielokrotnie sprawdziliśmy. To podejście tak naprawdę niczego nie oferuje, tylko zabiera i przekazuje informację: radź sobie sam, jesteś sam za siebie odpowiedzialny, sam wiesz, jak żyć…

Tak więc ten kierunek nie sprawdza się i nie może się sprawdzać.

Rzeczywistość jest złożona i należy przygotować młodego człowieka, by sobie w niej radził, wyposażyć w najlepsze umiejętności społeczne i wszelkie potrzebne do dorosłego, samodzielnego życia i myślenia. Nie odbiera człowiekowi wolności, ale przygotowuje, aby był w stanie ją przyjąć, z konsekwencjami, które zawsze są. Antypedagogika z kolei odbiera prawo dzieciom do rozumnej opieki nad nimi i odpowiadania na ich potrzeby.

Autor: Katarzyna Lisowska

Fot. Canva.com

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *