Lewandowski w usa

Dlaczego Barcelona grała mecz w USA?

\"\"

Barcelona rozegrała w nocy z czwartku na piątek mecz towarzyski z Club América. Rywalizacja na Cotton Bowl Stadium w Dallas zakończyła się triumfem drużyny z Meksyku. Po co Barca, która jeszcze w środę wieczorem rywalizowała w lidze z Almerią, zdecydowała się na tak daleki wyjazd tuż przed świętami Bożego Narodzenia?

Meksykański Club América pokonał w środę wieczorem Barcelonę 3:2. Mecz odbył się w amerykańskim Dallas. Fanów Barcy może cieszyć to, że już w 6. minucie znakomitą szarżą od połowy boiska popisał się Lamine Yamal, ta solowa akcja młodziana przyniosła gola otwierającego wynik spotkania. América wyrównała w 11. minucie. Quiñones strzelił gola po zagraniu piętą. W 28. minucie Barça znowu wyszła na prowadzenie. Tym razem po podaniu Hectora Forta wślizgiem akcję sfinalizował Marc Guiu. Później gole strzelali już tylko Meksykanie: na 2:2 Quiñones w 50. minucie i na 3:2 Martín w 82. W pewnym momencie, pod koniec spotkania, fani Barcy zadrżeli, ponieważ Ferran Torres niefortunnie postawił nogę w pojedynku z rywalem. Na szczęście Hiszpan uniknął urazu.

Skład Barcelony na mecz z Club América

FC Barcelona: Astralaga (62\’ Kochen) – H. Fort, Cubarsi (72\’ Mbacke), Christensen (46\’ Faye), Gerard Martín (72\’ Cancelo) – M. Casadó (72\’ Pau Prim), F. de Jong (46\’ Oriol Romeu), Unai (72\’ Fermin) – Lamine Yamal (62\’ A. Alarcón), Marc Guiu (76\’ Lewandowski), João Felix (46\’ F. Torres).

Jak widać, było to eksperymentalne zestawienie, czemu trudno się dziwić, mając na uwadze, że w środę Katalończycy kreowali wiele sytuacji bramkowych, ale mieli ogromne problemy ze skutecznością. To sprawiało, że zwycięstwo nad czerwoną latarnią LaLiga Almerią rodziło się w bólach. Ostatecznie zespół Xaviego wygrał 3:2. W nocy z czwartku na piątek w drużynie Barcelony zagrali od początku Frenkie de Jong (ostatnio pauzował w lidze za nadmiar żółtych kartek) oraz rewelacyjny młody skrzydłowy Lamine Yamal, strzelec gola, który spotkanie z Almerią akurat zaczął na ławce. A zatem obaj byli raczej wypoczęci. Prezentujemy poniżej skrót tego meczu z konta Barcelony na Twitterze:

Ale podstawowe pytanie brzmi: po co Barcelona rozgrywała przed końcem roku taki mecz?

Barcelona na gwałt potrzebuje pieniędzy

Chodziło o pieniądze. Trzeba mieć świadomość, że Josep Maria Bartomeu, były prezes klubu, zostawił go z sięgającym miliarda długiem w 2020 roku. Jego następca, Joan Laporta wykonuje różne sprytne manewry, by Barcelona jakoś radziła sobie finansowo. Dlatego też klub opowiada się za Superligą, która miałaby zastąpić de facto Ligę Mistrzów. Notabene wczoraj Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził, że Superliga będzie mogła powstać. Sęk w tym, że obecnie optują za tymi rozgrywkami tylko dwa kluby: Barcelona i Real Madryt. Czas pokaże, co będzie z Superligą.

Wracając do sparingu w USA, Barcelona przegrała, ale najważniejsze jest to, że uzyska przychody z tego meczu, które mają opiewać na 5 milionów euro (szacuje się, że blisko połowa tej kwoty może zasilić konta piłkarzy). Bądźmy uczciwi, w czasach swojej świetności Barca nawet nie pomyślałaby o takim wyjeździe do Stanów Zjednoczonych, by zagrać tam z drużyną z Meksyku. Ale obecnie klubowe finanse nie są, mówiąc delikatnie, najlepsze. Znamienne jest to, że choć Katalończycy w tym sezonie nie zachwycają formą, to akurat Frenkie de Jong, który nie rozczarowuje, przed poprzednim sezonem był \”wypychany\” z klubu i przedstawiany jako chciwiec. Niektórzy twierdzą, że była to cyniczna taktyka prezesa Laporty, który ma swoich ludzi w katalońskich mediach. Ostatecznie Holender został w Barcelonie, co ucieszyło też trenera Xaviego Hernandeza i teraz jest wiodącą postacią drużyny.

A mecz w USA to pewien symbol. Widzimy, że Barcelona, dawniej potęga w świecie futbolu, nie jest już finansowym gigantem.

Autor: Bartłomiej Najtkowski

Fot. Getty

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *