Germanofobia Jarosława Kaczyńskiego

\"\"

Donald Tusk zapowiada odbudowę relacji z Berlinem, ale twierdzenie, że nowy premier jest \”niemieckim agentem\”, jakie padło wczoraj w Sejmie z ust prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, ociera się o absurd. Świadczy o antyniemieckich fobiach lidera polskiej prawicy. Jednak nie jest to nic nowego w jego przypadku.

Spięcie z Tuskiem

Pod koniec poniedziałkowych obrad Sejmu Donald Tusk zwrócił się do lidera Zjednoczonej Prawicy w mocnych słowach. Stwierdził, że codziennie słyszał w telewizji publicznej kontrolowanej przez PiS, jak przypisywano mu niemieckość, podważając polskość: \”Tusk do Berlina\”:

Każdego dnia słyszałem tę płytę nagraną wiele lat temu przez Jacka Kurskiego (byłego prezesa TVP). Kiedy nagrał tę płytę, twój brat, Lech Kaczyński, powiedział do mnie, publicznie, że takiego łajdaka świat nie widział – powiedział Tusk.

Desperacja prezesa PiS

Po tej wypowiedzi na trybunie sejmowej pojawił się Kaczyński i rzucił do przewodniczącego KO: \”Pan jest niemieckim agentem\”. Sęk w tym, że kontrolowane przez osiem ostatnich lat przez PiS służby agenturalności Tuska nie stwierdziły. Słowa prezesa PiS były wobec tego wyrazem desperacji, czy też utwardzaniem twardego elektoratu. Ci, którzy mają już dość głębokiej polaryzacji w naszym kraju, a jest to z pewnością większość, mogli jednak poczuć się zniesmaczeni, słysząc, co lider PiS insynuował swojemu największemu politycznemu oponentowi.

\”Prawdziwy wróg naszego narodu\” – narracja Kaczyńskiego

Ten człowiek nie może rządzić Polską. Ten człowiek powinien w końcu pójść sobie. Niech idzie do swoich Niemiec i niech tam szkodzi, a nie tu – powiedział w trakcie kampanii wyborczej w lipcu Kaczyński. Miało to miejsce w Stawiskach na Podlasiu, właśnie tam prezes Prawa i Sprawiedliwości zaatakował werbalnie lidera Platformy Obywatelskiej, określił go także mianem: \”prawdziwy wróg naszego narodu\”.

Pamiętne \”für Deutschland\”

W kampanii wyborczej PiS poniósł porażkę. Między innymi dlatego, że zmęczył elektorat notorycznie powtarzaną narracją, wskazującą na to, że Donald Tusk jest nie tyle politykiem proniemieckim, co służalczym wobec Berlina w sposób ostentacyjny, a Platforma Obywatelska to \”partia niemiecka\”. W swej retoryce PiS był przeciwstawiany KO jako formacja patriotyczna, czy wręcz niepodległościowa. Na jednym z partyjnych wieców Jarosław Kaczyński pośród swoich klakierów utrzymywał, że Donald Tusk stale powtarzał frazę \”für Deutschland\”. Rzecz w tym, że że to lider PO bynajmniej jej nie powtarzał, ale telewizja rządowa nagminnie te słowa, które rzeczywiście padły z ust nowego premiera, przywoływała. Co istotne, były one wyrwane z kontekstu, to sprawiało, że opinia publiczna miała do czynienia z manipulacją w interesie PiS.

16 stycznia 2021 roku miał miejsce zjazd niemieckiej partii Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU), podczas którego został wybrany nowy przewodniczący tej formacji politycznej Armin Laschet. Na skutek pandemii COVID-19 spotkanie odbywało się wirtualnie, w trybie wideokonferencji. Pozdrowienia uczestnikom konferencji przesłał Donald Tusk, ówczesny przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej (EPL), do której należy CDU.

Tusk wypowiadał się w języku niemieckim, co skrzętnie wykorzystała propaganda w służbie PiS. Pełny zapis jego wystąpienia można znaleźć na profilu niemieckiej partii na YouTubie. Tusk podziękował wówczas CDU za działania w czasie pandemii. Zaznaczył, że gdyby miał wskazać, na kogo można liczyć w trudnych chwilach, to bez wahania wyróżniłby niemiecką partię. \”Wolność, transparentność, prawda, rozsądek w walce z autorytarnymi tendencjami, korupcją, kłamstwami i populizmem zostały zachowane w dużej mierze dzięki CDU\” – komentował przewodniczący EPL. I wtedy wypowiedział zdanie, które, cytując wyrywkowo, wykorzystywał PiS, by zrobić z Tuska… Niemca: \”Wasz sposób rządzenia był błogosławieństwem nie tylko dla Niemiec, ale dla całej Europy\” (niem.: Eure Art zu regieren war ein Segen nicht nur für Deutschland, sondern für ganz Europa).

Kaczyński wierzy w swoje słowa o \”niemieckim agencie\”?

I teraz zasadne staje się pytanie, czy może Jarosław Kaczyński uwierzył we własną propagandę, szerzoną w ostatnich latach przez telewizję publiczną, będącą pod kontrolą kierowanego przez niego obozu politycznego? Przecież nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby lider Zjednoczonej Prawicy spierał się z Tuskiem w kwestii stosunków polsko-niemieckich. Jednak tutaj mieliśmy do czynienia z nieustającym hejtem wymierzonym w lidera KO, który raził również umiarkowanych wyborców, choćby dawnego zwolennika PiS, prof. Stanisława Żerkę:

Wydaje się, że Jarosław Kaczyński musi teraz zdobyć się na autorefleksję i wyciszyć emocje. Dalsze brnięcie w radykalizm to prezent dla nowego rządu:

Autor: Bartłomiej Najtkowski

Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *