Jaś Fasola krytykuje auta elektryczne. Sprawą zajął się parlament

Rowan Atkinson, komik, który zasłynął jako Jaś Fasola, znalazł się w ogniu krytyki z powodu krytycznych uwag na temat aut elektrycznych. Sprawę omawiała brytyjska Izba Lordów. Atkinson miał przyczynić się do spadku sprzedaży tych aut. A jak to jest z tymi „eletrykami”?

Samochody elektryczne jako część transformacji

Kluczowymi punktami transformacji energetycznej, polegającej na sukcesywnym przechodzeniu na odnawialne źródła energii, są np. w przypadku Polski inwestycje w energię atomową, panele fotowoltaiczne, farmy wiatrowe itd. Natomiast zakres działań zmierzających do ochrony środowiska jest znacznie większy, szczególnie w wymiarze globalnym. O ile bowiem w naszym kraju póki co przynajmniej nie ma mowy o modzie na samochody elektrycznej, na Zachodzie temat pojawia się częściej. Choć, co ciekawe , podobnie jak u nas jest na Wyspach Brytyjskich.

We wtorek, podczas posiedzenia komisji ds. środowiska i zmian klimatu brytyjskiej Izby Lordów, doszło do wymiany zdań na temat ubiegłorocznego artykułu Rowana Atkinsona dla „The Guardian”. Aktor zajął się w nim autami elektrycznymi. Co istotne, od 2035 roku brytyjski rząd ma egzekwować zakaz sprzedaży samochodów spalinowych. To siłą rzeczy powinno doprowadzić do znacznego wzrostu sprzedaży aut elektrycznych już teraz. Tak się jednak nie stało. Izba Lordów obwinia o to Atkinsona, czyli Jasia Fasolę.

Zalety i wady

Zanim przejdziemy do przytoczenia tez artykułu Atkinsona, podajmy plusy i minusy aut elektrycznych. Zapoznając się z opiniami użytkowników takich pojazdów, widzimy, że najczęściej powtarzającymi się argumentami są: podwyższona wydajność (w stosunku do samochodów spalinowych), niższa awaryjność, cicha praca oraz ekologiczność.

Jeśli chodzi o wady, na ogół wymienia się: wysoką cenę samochodu, niewielki zasięg kilometrowy, konieczność częstego i długiego ładowania, małą liczbę stacji ładujących (w przypadku Polski) czy drogie części zamienne.

Clue tekstu Atkinsona

Tekst pt. „Kocham auta elektryczne i byłem jednym z ich pierwszych użytkowników, ale coraz częściej czuje się oszukany” odbił się szerokim echem w brytyjskiej przestrzeni publicznej. Autor na początku przyznał, że mimo, iż postrzega samochody elektryczne jako „wspaniałe maszyny„, po zdobyciu sporej wiedzy zwątpił, czy „są panaceum na problemy ochrony środowiska, za jakie się je uważa„.

Wyraził sceptycyzm co do akumulatorów litowo-jonowych, stosowanych w tych autach. Zaznaczył, że dopóki nie rozwiną się alternatywne dla nich opcji, należałoby rozważyć większe wykorzystanie paliw syntetycznych i wydłużenie czasu, przez jaki właściciele korzystają ze swoich pojazdów.

Coraz częściej mam wrażenie, że nasz miesiąc miodowy z samochodami elektrycznymi dobiega końca i nie jest to złe: zdajemy sobie sprawę, że należy zbadać szerszy zakres opcji, jeśli mamy właściwie zająć się bardzo poważnymi problemami środowiskowymi, jakie powoduje korzystanie z samochodów” – napisał (tłumaczenie z serwisu tvn24.pl). Skonkludował, że „pewnego dnia napęd elektryczny przyniesie realne korzyści dla środowiska, jest to kwestia przyszłości”. Co ciekawe, Atkinson nie jest laikiem, otóż ma wykształcenie wyższe z zakresu inżynierii elektrycznej i elektronicznej. Lubi o sobie mówić jako o „pasjonacie samochodów”.

Na pewno Jaś Fasola trochę namieszał w brytyjskiej debacie publicznej.

Autor: Bartłomiej Najtkowski

Fot: Motorp

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *