Ocalona z Holokaustu o wojnie w Izraelu

\"\"

Halina Birenbaum – polsko-izraelska pisarka, publicystka, tłumaczka, erudytka. Dziesiątki lat zdecydowaną większość swojego życia zajmowała się edukacją, dokąd prowadzi wojna. Prowadzi do Zagłady. Wyjechała po wojnie z Polski. Była ofiarą getta warszawskiego. Przeżyła straszne chwile w Auschwitz w obozie koncentracyjnym została postrzelona i przeżyła. Większość jej rodziny nie, rodzice nie doczekali zakończenia II wojny światowej. W jej twórczości jest obecna pełna bólu tęsknota za nimi i dowody, że wyniosła wartości, które ukształtowały ją w obliczu życia rodzinnego, zagrożonego eksterminacją.

Aktywność wobec wojny w mediach społecznościowych

Przez cały październik w mediach społecznościowych aktywnie relacjonowała, jak odczuwa sytuację w Izraelu. Pisała emocjonalnymi obrazami poruszenia, tragizmu, strachu. Wróciły te uczucia z II wojny światowej. Porównała to wszystko do Zagłady. Żyła po niej w Izraelu, w jakim wybuchały konflikty, ale ten trwający nazwała największym. Obecnie schodzi do schronu, w międzyczasie pisze, dokumentuje wydarzenia, opisując jak wygląda życie rodzin w tej wojnie. Nie waha się, by porównać ją do okropieństw Zagłady, którą przeżyła.

Tematyka śmierci w jej twórczości

Pisze znowu o śmierci, aktualnej, tak wszechobecnej. Nic nie zmienia się do tego dnia. Mamy grudzień. Ludzie żyją atmosferą zbliżającego się Bożego Narodzenia, a Halina wie, co to wielka, wyniszczająca wojna, bo jak wskazujemy, była jej ofiarą, doświadczyła najgorszego i teraz stale martwi się. W tle bowiem ta wielka znowuż wojna, teraz nie w Polsce, lecz Izraelu. Odczuwa strach, ale tak jak w obozie nasza Bohaterka znajduje wiele dobrych chwil, jest razem z rodziną, w czasie II wojny światowej zaś utraciła niemal wszystkich bliskich w piecach krematoryjnych. Szczególnie poruszające są jej wiersze o Mamie, która nie przeżyła obozu. Zrozumiały jest więc powrót tych wszystkich silnych emocji, doznanych traum. W Izraelu miała po wojnie odnaleźć spokój, zbudować bezpieczny dom.

Bohaterka naszych czasów

Według Haliny trwa spektakl niekończącej się nienawiści. To z nienawiści do Żydów był Holokaust i znowu odzywa się problem. Halina śmiała się ostatnio przez łzy, że na setne urodziny chyba napisze doktorat z wojen. Mam wrażenie, że u niej niewiele zmieniło się od \’39 roku. Czytałam przed wydaniem jej dzienniki. Szukałam dla nich dobrego wydawcy, pomogła Danuta Błaszak z USA, wybitna poetka, ocalająca pamięć o ludziach kultury. Niestety, niedawno zmarła. I co było w tych dziennikach, co opublikowano? Misja życia, nauczania, dokąd prowadzą uprzedzenia, nienawiść, a ciągle ludzie wracają do starych, zbrodniczych schematów. Pisarka dokumentowała w swoich zapiskach jak schodzi do schronów. To są bardzo dramatyczne relacje, jak Białoszewskiego. Izrael przypomina co jakiś czas okupowaną Warszawę. Robi się ciasno, krąg zdarzeń się zacieśnia, jakby to napisał Baczyński. Taki jest jeszcze bardziej dziś Izrael. Ludzie boją się, bo każdy może stać się ofiarą w szaleństwie wojny, kiedy nie obowiązuje wiele praw, a panuje chaos. Druga strona także cierpi, bomby spadają na niewinnych, całe rodziny, dzieci…

Świadectwo tych dni

W tych dniach, nie patrząc na narodowość – zachęcam, by patrzeć na ludzi po prostu jak na ludzi, którzy mają swoje potrzeby, usilne pragnienia życia w pokoju, który warunkuje rozwój. Jest on potrzebą każdego życia. Halina została świeżo upieczoną prababcią, cieszę się z nią. Chciałaby cieszyć się w pełni bezpieczna życiem rodzinnym, pisać dla nas, wiersze, eseje itd. Staje się niestety korespondentką z wojny i ponownie opowiada nam o świecie, który jest w Zagładzie – o strachu o siebie, o życie, o bliskich. Życie przecież nie zna ceny, jest ponad wszystko największym darem, jaki nam przekazano.

Halina w poście na Facebook\’u pisała w ostatnich godzinach: „Trudne, rozpaczliwie dni, pogrzeby, ból. Jak własne, osobiste [doświadczenia], odsuwa [to] w bok wszelkie inne uczucia, myśli. Pragnę wiedzieć więcej wciąż, mimo że ledwo mogę to już pomieścić. Wolałabym uciec od samej siebie i od tego, co zbiera się w tej wojnie wokół mnie i we mnie, ale na próżno, jak kiedyś”.

Autor: Katarzyna Lisowska

Fot. Mikołaj Grynberg/polin.pl

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *