Poszukiwacze skarbów – polski „sport” narodowy?

Coraz więcej osób odkrywa nowe, ekscytujące hobby. Powoli staje się ono naszym sportem narodowym. Kim są i czym zajmują się polscy poszukiwacze skarbów? Szczegóły w artykule.

Środowisko poszukiwaczy

Poszukiwaczem może zostać każdy. To grupa reprezentująca cały przekrój społeczeństwa. Można podzielić ich na dwa typy. Jednych interesuje poznawanie historii. Drudzy z kolei wolą przemierzać plażę i wodę, oczyszczając teren ze współczesnych, nierzadko wartościowych przedmiotów. Prawdziwy boom na poszukiwania skarbów przyniosły informacje o „złotym pociągu” z okolic Wałbrzycha. Wtedy to detektory metali zaczęły być tanie, ogólnodostępne, a wielu poczuło w sobie żyłkę odkrywcy. Szacuje się, że w Polsce grupa poszukiwaczy skarbów to aż 200 tysięcy osób, zrzeszonych w różnych stowarzyszeniach, jak i prowadzących poszukiwania na własną rękę.

Sprzęt

Do poszukiwań wystarczy detektor, potocznie zwany wykrywaczem oraz dobry szpadel. Detektory zasadniczo dzielimy na dwie grupy. Wykrywacze dynamiczne o wyższej częstotliwości pracy służą do poszukiwań tzw. kolorowej drobnicy, czyli monet lub biżuterii. Prym wiodą tu marki takie jak XP, Minelab, Garrett, Nokta, Quest, Golden Mask, Tesoro, czy rodzimy Rutus. Drugą grupę stanowią wykrywacze statyczne, gdzie niekwestionowanym królem pozostaje wykrywacz skonstruowany przez nieżyjącego już Pana Henryka Smętkowskiego, o nazwie HS- 3. Poza „Smętkiem”, zwanym tak od nazwiska twórcy, należy wspomnieć o kolejnych polskich urządzeniach, jak chociażby Armand czy Salamandra. Detektory te służą głównie do poszukiwań militariów, depozytów oraz większych przedmiotów położonych głębiej. Ponadto do poszukiwań naprawdę „grubego zwierza” służą wykrywacze ramowe czy magnetometry, aczkolwiek nie są one zbyt popularne. Koszt zakupu wykrywacza metali waha się w granicach od kilkuset do nawet kilkunastu – kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Poszukiwania a prawo

Szukając przedmiotów współczesnych potrzeba nam jedynie zgody zarządcy terenu, po którym będziemy chodzić. Musimy też stosować się do zapisów Ustawy o Rzeczach Znalezionych. Inaczej sprawa ma się, gdy planujemy poszukiwać zabytki. Prócz zgody właściciela działki wymagana jest zgoda odpowiedniego Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Prowadząc poszukiwania bez niej popełniamy przestępstwo. Kwestię tę reguluje Ustawa o Ochronie Zabytków.

Czy poszukiwacze rzeczywiście rozkopują groby?

Nie. Poszukiwaczy obowiązuje pewien niepisany kodeks etyczny. Najpoważniejsze „przestępstwa” w nim zawarte to: bezczeszczenie mogił, niszczenie stanowisk archeologicznych, czy niezakopywanie dołków. Ponadto każdy, kto się do tego nie stosuje, jest niemile widziany w środowisku.

Niebezpieczne znaleziska

Przez Polskę przetoczyła się cała masa wojen. Zostały po nich niechlubne pamiątki w postaci różnej maści niewybuchów. Ziemia od czasu do czasu je oddaje. W przypadku znalezienia takich przedmiotów nigdy ich nie dotykajcie, nie przemieszczajcie. Zamiast tego, w miarę możliwości zabezpieczcie teren. Następnie zadzwońcie pod numer 112 i poinformujcie o znalezisku. Czekajcie na przyjazd policji, która zabezpieczy niebezpieczny przedmiot. Pamiętajmy, że „zardzewiała śmierć” wciąż stanowi realne zagrożenie.

Czy na poszukiwaniach można zarobić?

Według legend za każdą remizą jest zakopany czołg, a każde pole obfituje w ogromne ilości złota. Tak naprawdę poszukiwacze muszą dokładać do swojego hobby. Sprzęt, paliwo, opłaty skarbowe za wnioski generują koszty. Ponadto prowadząc legalne poszukiwania większość znalezisk muszą oddać urzędnikom. Nie inaczej jest na plażach: konkurencja jest tak duża, że nie ma szans wyjść \”na plus\”. Owszem, są poszukiwacze, którzy zrobili „karierę” w serwisie YouTube, założyli sklepy ze sprzętem, czy handlują grupowymi pamiątkami i tym sposobem zarabiają, ale są to przypadki nieliczne.

Słownik poszukiwaczy skarbów

  • Darz Dół – pozdrowienie 
  • Zdzisiek – znalezisko z dnia dzisiejszego
  • Czarownica – kobieta z wykrywaczem
  • Biegacz – osoba z detektorem
  • Blacha – żołnierski znak tożsamości
  • Bicie – sygnał z detektora
  • Destrukt – znalezisko w złym stanie
  • Kret – precyzyjny, ręczny wykrywacz, pinpointer
  • Fant, znajdka, wykopek – znalezisko
  • Groszek – guzik niemiecki
  • Konserwa – konserwator zabytków
  • Archeo – archeolog, ale i stanowisko archeologiczne
  • Dzik, kij, piszczałka, miotła – wykrywacz metali
  • Nakarmić dzika – wymienić baterie w wykrywaczu
  • Polmos, dukat króla Polmosa – nakrętki od wódki
  • Żółtko – złoto
  • Wykopki – poszukiwania z wykrywaczem
  • Wycieruch – nieczytelna moneta
  • Silwerek – srebro
  • Smutni – służby kontrolujące detektorystów
  • Sap – moneta Stanisława Augusta Poniatowskiego
  • Grubas – moneta Augusta III Sasa
  • Rzymek – moneta z czasów Imperium Rzymskiego
  • Rozrywki, urwiłapy – przedmioty niebezpieczne
  • Ptaszyny – orzełki
  • Puzzle – odłamki
  • Zrywki – blaszki od puszek piwa
  • Populares – częste znalezisko
  • Peerele – monety z czasów Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej
  • Moniaki, krążki – monety
  • Miejscówka – działka, na której prowadzone są poszukiwania
  • Matka Boska Okopowa – dewocjonalia
  • Kratery – niezakopane dołki
  • Kolorki – przedmioty wykonane z metali kolorowych
  • Kalesoniak – guzik bieliźniany
  • Garnek, nocnik – hełm
  • Fala z epoki – podrobiona, stara moneta
  • Coś od czegoś – niezidentyfikowane znalezisko
  • Boratynka, Borat – szeląg Jana Kazimierza
  • Klamerki – klamry pasów

Świat oczyma poszukiwacza

Głównym celem, który kieruje poszukiwaczami jest chęć przeżycia przygody, przyjemnego spędzenia czasu. Nic nie zastąpi adrenaliny przy kolejnym dołku. Spotkań przy okazji zlotów. Blasku ogniska. Wielogodzinnych rozmów o wspólnej pasji. Wszak w poszukiwaniach nie chodzi o same poszukiwania, ale o pogoń za przysłowiowym króliczkiem, całą otoczkę, która ją otacza. Nie jest to zwykłe hobby, a styl życia. Tylko dla wytrwałych.

Autor: Piotr Zarośliński

Fot: archiwum prywatne

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *