wigilia w obozie

Wigilia w Auschwitz

\"\"

Obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau był największy na świecie. Wobec tego owe miejsce kaźni często jest odwiedzane przez miliony ludzi rocznie. To szczególnie przejmujący symbol dla świata. Dzień za dniem – wielkim zrywem woli na pewno nie bez złamania psychicznego i kryzysów czy chwil zwątpienia, jak wiem z podań Ocalonych – dożywali nawet końca i wyzwolenia, jakie przypadło na styczeń 1945 roku. Przed nami kolejna wielka rocznica, a wciąż jest tyle pytań. Czy święta w Auschwitz pośród takiego zła były szczególnie trudne? Czy stanowiły większe wyzwanie niż każdy inny dzień w roku? Jakie były Boże Narodzenia więźniów?

Nie wszyscy wiedzieli, że jest 24 grudnia

Jak dowiadujemy się od ludzi po wyzwoleniu – oni chcieli w obozie bardzo normalności. Tęsknili za tym, co zwyczajne. W obozie oglądali ogrom zła, wszelkiego obdarcia z uczuć wyższych i tego, co ludzkie i nie uwłaczające godności. Był i obozowy burdel, i zapewne dobrze się miał w każdy dzień roku. Kobiety tam pracujące robiły to, by mieć większe szanse przetrwania w obozie lub były do tego zmuszane. To był rodzaj motywacji, nagroda dla najbardziej zasłużonych więźniów na rzecz rozbudowy obozu. Stanowił też silną determinację do działania oprócz pożywienia i chęci przetrwania. Mamy więc dużo wątpliwości. Więźniowie nie patrzyli w kalendarz, bo żyli jakby poza czasem, jednak dowiadywali się o tym, co się dzieje. Przekazywali sobie informacje, w zależności, gdzie kto się znalazł i czego się dowiedział. To nie zmienia faktu, że musiały być osoby, które nawet nie wiedziały, że mija Boże Narodzenie. Były bowiem w takim stanie wycieńczenia i oderwania od życia z powodu utraty sił, że już nie docierały do nich bodźce normalnej rzeczywistości.

Szukając lepszych okoliczności

Więźniowie usilnie pragnęli, by obozowe piekło nabrało bardziej ludzkiego wymiaru. Istniały przejawy teatru pod groźbą utraty życia – przechowywano parę książek typu szkolne podręczniki. To była biblioteka, ale nie chcę w tym tekście pisać o tym. Chcę się skupić na idei ich organizowania sobie, w miarę możliwości, realizacji potrzeb wyższych w ich położeniu. W warunkach, w których człowiek nie miał nawet zaspokojonych najniższych. Tak naprawdę w Auschwitz trudno mówić o tym, że jakieś Boże Narodzenie było zwyczajne. Jednak sama świadomość, że jest, przywoływała ciepłe uczucia z domów rodzinnych i zmieniała te mroźne, ciemne dni, i to dosłownie. Leokadia Szymańska, kiedy przebywała przez święta w szpitalu obozowym zrobiła choinkę. Jest ona obecnie własnością Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. To małe gesty, które powodują, że zaburzał się cały rytm zła. Są to wielkie gesty dla ludzkości, niezbite dowody, że ludzi nie dało się zupełnie \”zlagrować\”. W obliczu trudnych doświadczeń w głębi duszy byli normalni, ceniący to, co dobre, uczciwe i piękne w życiu.

Bestie pozwalające na pasterkę w obozie koncentracyjnym

Zbrodniarze dopuścili księdza Władysława Grohsa de Rosenburga, kapłana z oświęcimskiej parafii, by odprawił pasterkę w jednym z bloków. Duchowny sam był więźniem Auschwitz, który poświęcił się dla innych potrzebujących wsparcia w formie modlitwy. Możemy sobie tylko wyobrazić, jakie było zdziwienie więźniów i poruszenie tych, którzy byli jeszcze zdolni do takich porywów uczuć. Mimo ogromnego cierpienia z powodu głodu, chłodu oraz tortur odczuwali pozytywne emocje. To był rok 1944, zbliżał się koniec wojny. Te święta miały prawo być potraktowane jako szczególne w obozach koncentracyjnych.

Autor: Katarzyna Lisowska

Fot. AFP

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *