Wizja człowieka wyniesiona z obozu koncentracyjnego – Dr Wandy Półtawskiej racje i nie racje

\"\"

Wanda Półtawska zasłynęła jako przyjaciółka Jana Pawła II, która wspierała go oraz doradzała mu w kwestiach życia rodzinnego i małżeńskiego. Kobieta – symbol Kościoła mogłoby się zdawać. Rozwijała w Polsce system poradnictwa rodzinnego, pracując w większości jako psychiatra z trudną młodzieżą. Skupiła się jednak mocno na pracy naukowej.

Jednostronne wartości

Jej spojrzenie na świat było determinowane tragicznymi okolicznościami II wojny światowej, była ofiarą obozu koncentracyjnego, prowadzono na niej zbrodnicze eksperymenty medyczne. Żegnaliśmy ją tuż przed Wszystkimi Świętymi tego roku. Pozostanie z nami głównie przez to, co napisała. Utożsamiana z wizją żelaznej moralności, zapalczywa konserwatystka. Starajmy się zrozumieć, skąd czerpały jej wartości i dlaczego były tak jednostronne. Owe ugruntowanie jest ważne, ale czy nie za skrajne?

Moralność kształtowana w obozie

W czym tkwiła ta silna moralność? Jak ją nazwać? Było to coś szerszego – wizja człowieka, która musiała silnie kształtować się w umyśle przyszłej Pani Doktor psychiatrii w dramatycznych warunkach obozu koncentracyjnego Ravensbrück. Tak wstrząsające doświadczenia i deprywacje elementarnych i wszelkich potrzeb musiały zrodzić silne poczucie, by rzeczywiście zrobić wszystko, aby ludzkość naprowadzić na autentyczne zasady, które się sprawdzają. Jednak czy trzeba było aż tworzyć takie reguły, które nie mają szans sprawdzić się w większości życiorysów? Przecież idee bywają właśnie zbrodnicze, bo odrzucają różnice, naturalne prawo bytu. Ludzkie losy są różne. Łatwo jest oceniać przez pryzmat swojego życia, które było udane z wyrozumiałym i wspierającym partnerem. Na pewno Doktor należy się szacunek i uznanie, że potrafiła dążyć za tym, co niewątpliwie było w wielu przypadkach dobre, ale nie zawsze, jak akcentuję, możliwe dla ogółu do realizacji. Jest to pewien wzór, który może daje nadzieje, że człowiek zachowa się bezpiecznie oraz nie zagubi wartości. Jednak sztywne reguły nie trzymają się potrzeb życia i wzbudzają same w sobie bunt i niezgodę. Moim zdaniem można zaproponować drogi akceptacji dla każdego, jego praw, szacunku, tym bardziej, jeśli ma trudności zasługuje na swoje miejsce, uznanie, w swojej bezbronności.

Zagłada tożsamości

Pani Doktor doświadczyła rzeczywistości niepojętej. Skazując innych na tkwienie w czymś, co jest dla nich niemożliwe czyniła niejako \”małą zagładę\” dla ich tożsamości. Dziś, w pełni XXI wieku wiemy więcej. Człowieka nie trzeba prowadzić na smyczy, ale wciąż potrzebne są gruntowne zasady. Niemniej życie wymaga dostosowywania się do perspektywy innych, rozumienia, współczucia. Nie można narzucać, kto kim ma być, bo to godzi nawet w chrześcijańską wizję człowieka, który ma wolną wolę. Jestem tego zdania, że każdemu należy dać prawa i pozwolić spokojnie żyć w swoich prywatnych wyborach. Należy pozwolić, by człowiek miał swoje doświadczenia i rozwinął własną tożsamość. To jego osobisty fundament bycia w świecie i nie ma jednej etyki nawet jednej drogi dla każdego, dlatego ludzkość jest wspaniała. Piszę to jako pedagog, który pracował praktycznie z najcięższymi problemami młodzieży. Najgorzej jest nie okazać zrozumienia i siłą, przemocą, gwałtem psychicznym urabiać do swojej wizji świata, a jest tak wiele wielkich kultur.

Wizja Apokalipsy Jana to zaślubiny nieba z ziemią i zła ma już nie być, ale sprawiedliwość, której pojąć nie może umysł ludzki, przynajmniej w świetle wyobrażeń biblijnych. To jedna perspektywa, ale pokazuje ona raj jako ten, gdzie ma zgromadzić się ludzkość reprezentująca właśnie różne kultury.

Moje poglądy

Jestem za wizją człowieka, którą kształtuje każdy z nas, zgodnie z wolnością swojego życia. Poglądy Pani Doktor są mi bardzo bliskie, wyszłam od nich, ale praca w gabinecie pedagoga szkolnego w krakowskiej szkole średniej pokazała mi, że wielkim złem jest odrzucać młodych ludzi, kiedy się różnią jakkolwiek od naszego wyobrażenia. To skazanie na zagładę. Przecież Pani Doktor trwała usilnie w swojej wizji człowieka, bo widziała sposób w bardzo rygorystycznych regułach, aby ludzkość znowu nie poszła w złą stronę. Jestem za cywilizacją zaufania, rozumu ludzkiego i współczucia. Wierzę w człowieka, bo w obozie ogrom zła, jak powiedziała mi Halina Birenbaum, wyzwalał też ogrom dobra. Ona była w obozie dzieckiem. Widziała dobro, dziś jest człowiekiem pełnym akceptacji i szacunku dla ludzkiej różnej tożsamości, rozumie złożone sytuacje, nie ocenia. To jest wspaniałe, dać żyć każdemu. Też bowiem jestem za życiem, ale nie życie za życie itp. Miałam możliwość poznać Panią Doktor, ale bardziej skupiłam się na czytaniu tego, co napisała. Już nie może ze mną polemizować i nigdy nie doszło do tego, więc jestem za tym, by czytać wszystko z jej dorobku, nie złościć się, tylko przyjmować wiedzę i żyć tak, aby żyć dobrze, nie ranić innych, ale i siebie. Wiedza służy człowiekowi. Pamiętajmy o tym, że nasze życiorysy muszą się różnić i nie sprawia to, że są mniej wartościowe.

Autor: Katarzyna Anna Lisowska

Fot. https://bialykruk.pl, oryginał \”Hetman Chrystusa. Biografia św. Jana Pawła II\” autorstwa Jolanty Sosnowskiej

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *