Wojciech Łazarek – trener i barwny mówca

\"\"

W środę 13 grudnia w wieku 86 lat zmarł Wojciech Łazarek, w latach 1986-1989 selekcjoner reprezentacji Polski. Nie odniósł sukcesów z kadrą narodową, zyskał za to miano trenera 100-lecia Lecha Poznań. Z Kolejorzem dwukrotnie zdobył mistrzostwo kraju i dwukrotnie triumfował w Pucharze Polski. Zapamiętamy go jednak jako mistrza bon motów.

To ciekawe, że choć Wojciech Łazarek pracował z kadrą biało-czerwonych i Lechem Poznań, czołowym zespołem w naszym kraju, został zapamiętany głównie z barwnych powiedzonek. Ale skoro był trenerem w Egipcie, Arabii Saudyjskiej czy Sudanie, to oczywiste staje się, że zebrał potężny bagaż doświadczeń.

Nie kopał się z koniem

Jak podaje Maciej Lehmann z \”Głosu Wielkopolskiego\”, Łazarek jako trener Lecha zawsze miał coś nietypowego, niesztampowego do powiedzenia:

Nie będę kopał się z koniem – powtarzał te słowa po wielokroć, a odnosiły się do pracy arbitrów. Gdy był mocno zirytowany decyzjami podejmowanymi przez sędziów w polskiej lidze, w ten sposób często okazywał dezaprobatę.

Kolego, Don Diego – zabawnie odnosił się do ćwiczeń prowadzonych podczas treningów Lecha przez Mariusza Niewiadomskiego, który od klubowych kolegów otrzymał jakże zaszczytny przydomek \”Maradona\”.

Ciekawa autoryzacja

Redaktor Jakub Białek z portalu \”Weszło\” wspominał, jak przebiegała autoryzacja po jego wywiadzie z Wojciechem Łazarkiem. Było to, jak się okazuje, bardzo osobliwe doświadczenie.

Białek spotkał się z Wojciechem Łazarkiem w 2016 roku na gdańskim Wrzeszczu. Uważa, że właśnie tam przeprowadził jeden z najlepszych i jednocześnie najbardziej pozytywnie \”zakręconych\” wywiadów w historii portalu \”Weszło\”. Po kilku dniach Łazarek zadzwonił do redakcji ze słowami: \”Bujaj się, naleśniku\”.

– Proszę? – zareagował zdumiony dziennikarz.
– Bujaj się, naleśniku. Tak pan napisze. Będzie brzmiało lepiej. Napisał pan samo „bujaj się”. Chcę dodać „naleśnika”.

Kilka cytatów z Łazarka

W sposób nietypowy opisywał pracę trenerów: \”Niekiedy pojęcie jej przypomina całowanie tygrysa w dupę. Przyjemność żadna, a ryzyko duże\”.

Wyjaśniał, jak to dawniej z pieniędzmi bywało, niewesoło: \”Moje pokolenie to biedacy. Nikt z nas nie dorobił się na piłce tyle, co przypadkowy trener za dwa–trzy miesiące pracy i rekompensatę wynikającą z zerwania dwuletniego kontraktu\”.

Pieniądze zresztą bardzo go interesowały: \”Nie ma takiej twierdzy, której nie zdobyłby osioł z workiem złota na szyi.\”

Tak reagował na popijawę swoich piłkarzy: \”Czy was pogięło? Końskie łby, czy was pojebało?!\”

Były piłkarz i ekspert telewizyjny Mirosław Trzeciak był dla niego… kabanosem: \”Trzeciak wyskoczył do piłki jak niewyżyty kabanos\”.

Nie podobały mu się też zwyczaje piłkarzy naszych czasów: \”Przychodzą na godzinkę, jaja wykąpią i tyle. Niektórzy to kąpią się przed treningiem, bo po treningu czasu nie ma\”.

Wojciech Łazarek dożył sędziwego wieku. Lubił wyrazistość i twardość. Zwykł mawiać: \”lepiej być basiorem, a nie pipolokiem\”. On sam z pewnością \”pipolokiem\”, cokolwiek to znaczy, nigdy nie był.

Autor: Bartłomiej Najtkowski

Fot. PAP

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *