Wsparcie dziecka w traumie

\"\"

Istnieje wiele sytuacji generujących traumę. Możemy nawet nie widzieć, że dziecko ją ma. Zazwyczaj jest rozciągnięta w czasie i opiera się na wzmożonym, przykrym, utrudniającym funkcjonowanie stresie, jaki wzmagany jest przez lęki i niepokoje. Dziecko może czuć poważny stres, gdy idzie do przedszkola i wstydzi się powiedzieć, że jest za niskie, by powiesić ręcznik na wieszaku po codziennym myciu rąk przed śniadaniem i kolejnymi posiłkami. I tego typu sytuacji może być bardzo wiele.

Jak może wyglądać taki proces rodzenia się traumy? Dziecko dostrzega, że jego rówieśnicy dobrze sobie radzą w codziennych zmaganiach. Nie chce odstawać – to naturalny instynkt. Inny jest odrzucany, wzbudza agresję, przeszkadza, chce się go usunąć. Nawet nauczyciele nieprofesjonalnie dążą czasami, aby pozbyć się dziecka z placówki, bo wymaga więcej wsparcia, drażni ich jego odmienność. Trauma jest bardzo dotkliwa, dojmująca, w dziecku narastają silne i sprzeczne emocje. Chce sobie poradzić, pomóc, ale nie może, nie wie jak. Stres jest silniejszy, paraliżujący, obezwładniający.

W efekcie ten stan powoduje psychiczną ranę. Takie znamię może tkwić głęboko i długo w psychice, nie będąc nawet uświadomionym w okresie dorosłości. Kluczowe jest, by widzieć, kiedy dziecko sobie z czymś nie radzi, bo coś jest trudne. Istnieje wiele metod wspomagających rozładowywanie negatywnych emocji, np. rozmową, tłumaczyć dziecku sytuację i wspierać je w radzeniu sobie.

Tak naprawdę najlepszym lekarstwem na pokonywanie trudności jest obecność drugiego człowieka, jego wsparcie i przekazywane pozytywne emocje. To one dodają wiary w siebie, zwiększają poczucie optymizmu, zachęcają do działania, codziennych obowiązków, żeby pokonywać trudności. Emocje to psychiczna siła do życia i działania. Jeśli są pozytywne – można się nimi dzielić. To ważny sygnał, że nie jest się samemu i ktoś nas rozumie, może pomóc. Szczególnie dotkliwe jest, kiedy dziecko jest samo i czuje się nie ważne, może nie zasługuje na pomoc, nikt nie widzi jego zmagań i emocji, czy więc są nie ważne, umniejszane? Dziecko może w ten sposób to odbierać, bo nie zawsze zdaje sobie sprawę, co czuje, co się z nim dzieje. Tym bardziej jest bezradne i zagubione. Emocje to świat głębin bez końca, konfiguracji i zawikłanych spraw.

W takim przypadku pomocne może być wspólne spędzanie czasu. np. poprzez rysowanie. Różne formy plastyczne mają moc terapeutyczną. Dziecko wyraża siebie, trudne emocje, może je niemo wykrzyczeć, ale równie skutecznie jak przez podniesienie głosu czy płacz. Można zachęcić dziecko do pracy ze swoim ciałem – tańca. Ekspresja ruchowa uwalnia ciało z napięć. Każde z tych prostych zajęć pozwala się oderwać. Są one rodzajem interwencji psychologicznych. Dzięki nim łatwiej radzimy sobie z codziennym stresem życia, jakiego nie brakuje już od najmłodszych lat.

Współczesny świat nastawiony jest na niemożliwą do realizacji perfekcję. Dzieci są zbyt rzadko chwalone i ich trud jest za mało doceniany. Dziecko każdego dnia pracuje nad sobą poprzez zabawę. To jego samodzielny wkład w rozwój oraz doskonalenie funkcji. Tymczasem we współczesnych mediach czy na portalach obserwujemy dzieci, które grają wybitnie na instrumentach w wieku kilku lat, odgrywają koncerty życia czy zaczynają studia, kiedy mają kilkanaście lat, a potem dostrzega się koszty psychiczne przeciążenia, odbierania dzieciństwa, czasu na zabawę, wszechstronny rozwój, bo kluczowe, aby on był zrównoważony, dotyczył też choćby sfery emocjonalno-społecznej, tak elementarnej dla codziennego funkcjonowania.

Trzeba widzieć emocje dziecka, pomóc mu je nazywać i wyrażać. Możemy się wczuć i odwołać do swojej kreatywności. Co nam pomaga, kiedy jest nam źle? Co nas leczy? Może muzyka, spacer, a może wspólna zabawa, np. gra planszowa. Trauma jest wtedy, kiedy silny, przykry stres paraliżuje nasze życie i dotyka nas głęboko trudnymi emocjami, dotkliwie raniąc, być może każdego dnia. Im dłużej taka sytuacja będzie trwać, tym trudniejsze w skutkach może być jej opanowanie. Czasami niezbędna jest pomoc specjalisty, nie tylko psychologa, ale i psychiatry, nawet w przypadku dzieci. Liczba zaburzeń wśród nich drastycznie wzrasta, a głównym podłożem jest silny stres i samotność wobec doświadczeń życia, pierwszych ważnych dla dziecka wyzwań. Zły stres nie mobilizuje, ale rodzi przykre doświadczenia i stany emocjonalne, z czasem coraz bardziej złożone i trudne.

Autor: Katarzyna Lisowska

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *